Jincheng JC50Q8 "Knight"
2005.07.15 Tomek Pansewicz

Rycerzem to Ty bracie nie jesteś, choć tak Cię nazywają. Ilekroć ktoś rzuca hasło „Knight” od razu przypominają mi się perypetie mojego kolegi właśnie z tym motocyklem. Nic dziwnego - chińszczyzna. Motocykl miał być hitem wśród 50-tek. Niedługo po tym, jak wyszedł na polski rynek, przekonałem się, że jest to tylko niedopracowana zabawka o ładnym wyglądzie, która wymaga niesamowitego wkładu finansowego po kilku miesiącach użytkowania.

JC50Q8 mojego kolegi, stoi częściej w serwisie, niż jeździ po drodze. Warto tutaj nadmienić, że nigdy nie był katowany. Przy zakupie motoroweru dla siebie brałem pod uwagę ten produkt, jednak mi go odradzano. Jak się później okazało – słusznie. Dla porównania – obecnie koszt części i naprawy tego bardzo znajomego dla mnie Knighta przewyższył już jego wartość, co jest niesamowitym „osiągnięciem”. Psuło się praktycznie wszystko, co tylko jest możliwe.

Owszem, motocykl nadrabia bardzo wiele swoim wyglądem i dźwiękiem silnika, ale czy warto inwestować i w taką chińską skarbonkę bez dna? Wydaje mi się, że nie. Chiny słyną z przepięknej porcelany, ale swoimi motocyklami świata nie podbiją, pomimo bardzo walecznych „rycerzy”.



Count answers: 0

Go to forum | Reply now